1.
- Zimno jakoś, do dupy ta pogoda. Skończył się sierpień i pada, a wrzesień...
- Skończ te narzekania Nowak. Jak jest każdy widzi. Nie pada przecież. - Wąsik miał już dość wiecznego mamrotania kolegi. To dobry chłop, poczciwy, ale straszny nudziarz.
Był zimny wrześniowy poranek. Mężczyźni stali na skraju lasu. Pole obok zasłaniała jeszcze mgła. Zmoczyli buty. W nocy padało, a oni szli przez łąkę i pole. Samochody zostawili dwieście metrów dalej.
- Przydałoby się coś napić, na rozgrzewkę, co nie - odezwał się znowu Nowak
- No.
- Odkąd rzuciłem ćmiki i palę te elektroniczne kadzidełko strasznie mi się chce pić.Żona mówi, że to też świństwo. Powiem Ci, że chyba ma rację.
- Przyznaj się, że wydzielała ci a te palisz bo jest taniej co? - spytał Wąsik.
- No nie do końca, ale ... jest taniej. - E-papieros powędrował do ust.
- Słuchaj Nowak, a Graczyk co mówił? Kiedy będzie?
Nowak spojrzał na zegarek. - Za 15 minut, mówił, że będzie po ósmej.
- No to czekamy. Zdjęcia zrobione, sprawdziłeś czy wszystko pstryknął. - Wąsik wskazał głową na technika. - Lepiej sprawdź.
Nowak wypuścił dym z papierosa. - Dobra, idę.
Technik właśnie kończył. Ciała dziewczyn leżały przy krzakach jeżyn. Miejsce choć blisko skraju lasu było niewidoczne od strony pola. Tuż obok zaczynała się wysokie paprocie, a ciała leżały w małym zagłębieniu. Nastolatki leżały obok siebie. Wyglądały jakby spały, ale było to złudzenie.
Od strony wsi, gdzieś przez las zaczął dobiegać odgłos silnika. Zbliżał się samochód. Po dłuższej chwili srebrny Opel wyłonił się ze ściany lasu.
Ruchy ludzi w lesie, pracujących na miejscu zdarzenia stały się intensywniejsze. To dzieje się zawsze kiedy do pracownika zbliża się szef. Gdy nikt nie pilnuje ludzi dopada to charakterystyczne zmęczenie.
Wąsik splunął na ziemię. Po chwili dołączył do niego Nowak.
- Już kończą, za pięć minut zwijają się. Mały chce zabrać ciała, ale powiedziałem mu że Graczyk chce to zobaczyć i ma się wstrzymać.
- W samą porę. - Wąsik wskazał na szefa. Naskomisarz Graczyk, mały, postawny mężczyzna chwilę temu wysiadł z samochodu i właśnie przedzierał się do nich skrajem lasu. - Tylko nic nie mów o tym, że znowu przytył.
Szef w końcu dotarł na miejsce. Przywitał się Małym, lekarzem sądowym i podszedł do Nowaka i Wąsika.
- No i co panowie, będzie coś z tego - spytał podając im rękę na przywitanie. - Pokażcie co tam mamy. Nie mam dużo czasu bo cisną mnie o sprawę tego grabarza.
- Jakby szef mniej jadł to szybciej by chodził i szybciej sprawy załatwiał - wypalił Nowak.
Nadkomisarz nawet nie zareagował. Podeszli do ciał, omijając znaczniki.
- Dwie nastolatki. Prawdopodobnie Weronika i Marta. Lat 17. Zdjęcia się zgadzają. Zgłoszone wczoraj, przez matkę Weroniki. Mieszkają we wsi tu obok. - Wąsik skinął głową, pokazując kierunek. - Będzie ze dwa kilometry dalej, w stronę Warszawy. Wyszły na ognisko i koniec. Zero informacji. Znalazł je Marcin Bednarek.
- Bębenek - poprawił Nowak.
- Bednarek, tak. Poszedł o świcie na grzyby. Nie trafił by ich gdyby nie zauważył tej czarnej folii. Leżała na skraju lasu. Facet pomyślał, że to koc i że lokalni popili i leżą. Podszedł bliżej i zauważył nogi tej blondyny, Weroniki. Zadzwonił.
- No i jesteśmy w lesie - przerwał Nowak.
- Są blistry po lekach. Mały mówi, że to psychotropy jakieś. Dokładnie poda później, ale wstępnie godzina zgonu 18-19. - Kontynuował Wąsik. Obszedł ciała i pokazał na rudą. - Marta, ziemia pod paznokciami, jakieś otarcia na boku głowy. Weronika - wskazał na drugą denatkę. - Wygląda na gwałt. Mały sprawdzi obie. Aaa, o tu, jakby ją dusi.
Graczyk podszedł do Weroniki. Pochylił się na linią bioder. Wstał wolno i zapalił swoje ulubione Camele.
- Dla mnie pozoracja na samobójstwo, sprawdźcie to we wsi. Weźcie miejscowego. Może jest jakiś lokalny casanowa. Na razie idzie jako samobójstwo. Macie dobę. Później pismaki wywąchają co jest grane. - Graczyk bardzo powoli wypuścił dym papierosowy. Przed chwilę bawił się papierosem w ręce. - Jasne?
Śledczy potwierdzili skinieniem głowy.
- A ty Nowak, nie bądź taki bystry. Widzę, że twoja obcięła ci fundusze na fajki. Uważaj by nie obcięła ci czegoś jeszcze. - Graczyk krzywo spojrzał na podwładnego i ruszył szybko do samochodu.
2.
- Dobra Bębenek powiedzcie coś o tym Majcherku - spytał Wąsik.
- Jestem Adam Bednarek, panie komisarzu. - żachnął się. Wojtek Majcherek to nasz lokalny głupek. Parę klas skończył, w szpitalu dla czubków był. Niedorozwój. Ponoć matka go z takim księdzem ze wsi obok zrobiła. Ale on wyjechał, a ona została. Mąż ją bił. Normalnie lał i gadają, że od tego dzieciak chory. Stary umarł parę lat temu. Teraz starszy syn tam rządzi, Jędrzej jego wołają. Taki wysoki, brunet, po ojcu. Zupełne przeciwieństwo Wojtka.
- A kto to mógł zrobić. Może ten Wojtek, co? - zapytał Nowak.
- Ja to tam nie wiem. Może i Wojtek. On mógł. Mówią, że on kury dusi i ze stworami chodzi. Nie wiem.
Nowak spojrzał na Wąsika. Ten dał mu znak, że pora kończyć.
- A Pan to co wczoraj pod wieczór robił? - spytał komisarz Nowak.
Bednarek się zmieszał. Szybko odzyskał pewność siebie. Opowiedział jak to z pracy wrócił i z żoną cały wieczór w domu siedział. Nic podejrzanego.
3.
Śledczy wrócili do samochodu. Dochodziła 10.
Nowak odpalił samochód. Włączył bieg i samochód żywo ruszył do przodu.
- Jedź do matki, ja pokręcę się po wsi i sprawdzę Majcherków. Jakby co zadzwonię. - powiedział Wąsik.
- Myślisz, że to ten głupek?
- Można sprawdzić. Według mnie to był jeden napastnik. Ślady były po jednej parze butów. Tak samo głębokie. Gdyby dwóch musieli by mieć te same buty i wagę. Mało prawdopodobne. Pewnie je zaskoczył bo tylko jedna się broniła. Dobrze, że zebrali te gałęzie obok ciał. Może podpasują narzędzie zbrodni.
Samochód niezbyt śpiesznie przemierzał las. Wkrótce konary drzew zasłoniły niebo i zrobiło się ciemno. Samochód zniknął ekipie śledczej z pola widzenia. Nowak pewnie prowadził, jedną ręką trzymał kierownicę, drugą co rusz pykał papierosa. Las szybko się skończył i pojawił się typowo wiejski krajobraz. Horyzont poprzecinamy polami i pojedynczymi budynkami, gęstniał jakiś kilometr przed nimi. Tam stała wieś Żerniki Duże.
- Zatrzymaj się przy sklepie, dowiemy się kto gdzie mieszka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz